Przejdź do głównej zawartości

Słuchowisko bardzo średnie

Hej kochani !
Przyszedł czas na słuchowisko. To moje pierwsze, nie mam więc porównania do innych tego typu produkcji. Ta niezbyt mnie przekonała. Ot, taka sobie historyjka do przesłuchania w kilka godzin, w drodze do i z pracy. Coś na odmóżdżenie i zresetowanie głowy, kiedy oczy bolą po 12 godzinach pracy i za nic na świecie nie dadzą rady już nic przeczytać.
F…g Monterosa to ponoć kontynuacja, pierwsza część nosi tytuł F…g Bornholm i pewnie też ją przesłucham. Nie dlatego, że tak jestem zachwycona Monterosą, że koniecznie muszę się dowiedzieć, co było wcześniej, ale po to, aby sprawdzić, czy część pierwsza jest choć trochę lepsza.
Problemy czterdziestolatków, rozwody, zdrady, kłopoty dnia codziennego. Marna gra aktorska, Ilona Ostrowska położyła to kompletnie. Takiej sztuczności i egzaltacji dawno nie słyszałam. Reszta też tylko średnio niestety.
Jeśli chcecie odpocząć po ciężkim dniu, to możecie posłuchać. Jeśli potrzebujecie czegoś wartościowego, co zostanie z wami na dłużej, zdecydowanie nie jest to słuchowisko dla was.
W rolach głównych:
MAJA - Agnieszka Grochowska
HUBERT - Maciej Stuhr
KLAUDIA - Ilona Ostrowska
DAWID - Grzegorz Damięcki
KRZYSZTOF - Krzysztof Czeczot


Tytuł: F….g Monterosa
Autor: Filip Kasperaszek, Anna Kazejak
Wydawnictwo: Empik Go
Data wydania: 02.02.2023



Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Matka Boska Szopienicka

Jolanta Wadowska – Król, Matka Boska Szopienicka, postać nietuzinkowa, odważna, walcząca o zdrowie dzieci z ołowicą, mimo że ta walka nie jest zgodna z poglądami partii. Musiało minąć czterdzieści lat, żeby Pani Jolanta i jej praca na rzecz ochrony zdrowia najmniejszych i najsłabszych mieszkańców Szopienic, została prawdziwie doceniona, a doktórka uhonorowana tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Śląskiego. Czy Wadowska-Król spodziewała się tego, kiedy przed laty do drzwi jej gabinetu zapukała profesor Hager-Małecka, przewracając swoją wizytą świat Jolanty do góry nogami? Czy przeszło jej przez myśl, że za sprawą jej działań w sumie sześćset dwadzieścia jeden rodzin zostanie przesiedlonych, a familioki znajdujące się w pobliżu huty ołowiu zostaną zburzone? Nie, naszej bohaterce nie przeszło przez myśl, że to, co robi, jest bohaterstwem, ona przecież tylko wykonywała swoją pracę. Szopienicka huta: huta żywicielka, huta trucicielka. Dla hutników i ich rodzin jedyne źródło utrzymania...

Diabeł Sobański znowu zawładnął moim czasem

Długą miałam przerwę od Adriana Bednarka i jego diabła. Ostatnia część, którą czytałam, trochę mnie zniesmaczyła, bardziej znudziła, więc odpuściłam sobie kolejne. I pewnie bym do nich nie wróciła, gdyby nie to, że na Empik Go są dostępne audiobooki, którym postanowiłam dać szansę. I wiecie co? Świetnie się tego słuchało, szczególnie że lektorem jest Filip Kosior. Jak ten człowiek czyta! Podejrzewam, że nawet lektura książki telefonicznej w jego wykonaniu, byłaby niezwykłą przygodą! A co słychać u naszego Kuby? Udaje mu się przetrwać więzienie i po sześciu latach wrócić do życia na wolności. Plany ma wielkie, niestety fundusze co najmniej skromne. Większość jego oszczędności została w więzieniu, w postaci łapówek dla naczelnika w zamian za zapewnienie mu więziennego spokoju. Wrócić do swojego zawodu z oczywistych względów nie może, karany adwokat to nie brzmi dobrze. A za wszystkie jego niepowodzenia odpowiedzialna jest jedna osoba: Sonia Wodzińska. Z dziewczyny zmienia się w kobietę, ...

Kwintesencją życia jest zmiana

„Kwintesencją życia jest zmiana”. „Zostaw świat za sobą” to książka bardzo nieoczywista, gdzie do samego końca nie wiemy, co się tak naprawdę wydarzyło i czy naprawdę coś się wydarzyło. To lektura niejednoznaczna, a mimo to niezwykle fascynująca. Autorowi udało się mnie zaciekawić i zaskoczyć. Nie zdarza się to zbyt często. Rumaan Alam to kolejne nowe nazwisko na mojej czytelniczej drodze. „Zostaw świat za sobą” została nominowana w 2020 roku (data pierwszego wydania oryginalnego) do nagrody National Book Award. Moim zdaniem całkiem zasłużenie, chociaż sądząc po opiniach i ocenach polskich czytelników, niekoniecznie się oni ze mną zgadzają. Autor zaserwował nam niezwykły miszmasz gatunkowy, na prowadzenie wysuwa się powieść obyczajowa, ale nie zabrakło tu cech charakterystycznych dla horroru, thrillera, post apo, dramatu. Może się to wydawać mieszanką iście wybuchową, ktoś pomyśli: to nie może się udać, a jednak Rumaan Alam pokazał, że jak najbardziej może, że się da i może wyjść z teg...